Emocje na czterech kołach
Samochody ze znakiem skorpiona od lat budzą ogromne emocje. To nie są zwykłe auta do nudnych dojazdów z punktu A do punktu B.
To głośne, zadziorne maszyny, które mają dawać czystą frajdę z prowadzenia. Czujesz tu każdą nierówność drogi, a basowy, chrapliwy dźwięk wydechu wywołuje szeroki uśmiech przy każdym wciśnięciu gazu. Zbudowano je po to, żeby codzienna jazda po zakupy była małą, wyścigową przygodą.
Wszystko zaczęło się wiele lat temu od genialnego inżyniera, Carlo Abartha. W swoim małym warsztacie najpierw tworzył głośne wydechy, a potem brał na warsztat zwykłe, małe autka miejskie. Kiedy z nimi skończył, wyjeżdżały na ulicę jako prawdziwe, agresywne wyścigówki, które utarły nosa niejednej drogiej marce.
Zabójcy gigantów
Te małe, ale niesamowicie podkręcone maszyny regularnie objeżdżały na torach znacznie większych rywali z potężnymi silnikami. Zyskiwały cenny czas na późnym hamowaniu i zwinności w zakrętach. Stąd wziął się ten znany przydomek. Filozofia Carlo była genialna: w niedzielę wygrywasz puchar na torze, a w poniedziałek tym samym autem ruszasz do pracy.
Tajemnica logotypu
To nie jest zwykła naklejka. Tarcza w żółto-czerwonych barwach to hołd dla wyścigowej pasji. Skorpion z kolei to po prostu znak zodiaku twórcy marki. Błyskawica w tle świetnie podkreśla sportowy charakter auta i to nagłe uderzenie mocy, które czujesz po wciśnięciu pedału gazu.
Historia pełna pucharów
Jak mały warsztat pokonał motoryzacyjnych gigantów i zgarnął rajdowe mistrzostwa świata.
Rajdowa bestia - model 131
Historia tej marki to nie tylko malutkie, miejskie auta. Kiedyś inżynierowie wypuścili na rajdowe trasy specjalnie zbudowany, szeroki model 131. To auto było prawdziwym potworem. Seryjnie zdobywało tytuły i detronizowało legendarnych rywali na najtrudniejszych odcinkach specjalnych.
Sukcesy na błocie, lodzie i szutrze udowodniły, że ekipa spod znaku skorpiona potrafi zbudować auto do wygrywania w każdych warunkach. Co ważne, wiele rozwiązań z tych rajdówek szybko trafiało do zwykłych, seryjnych samochodów dla normalnych kierowców.
Jak narodziła się legenda 595
Wszystko wystartowało od mocnego podkręcenia malutkiego, dwucylindrowego silnika. Te małe auta z charakterystycznie uchyloną do góry tylną klapą (żeby silnik po prostu się nie ugotował) błyskawicznie stały się ikoną nielegalnych wyścigów ulicznych i obiektem pożądania młodych kierowców.
Co siedzi pod blachą?
Zajrzyjmy pod maskę i sprawdźmy inżynieryjne patenty, przez które prowadzenie tych aut tak mocno uzależnia.
Pancerny silnik T-Jet
Sercem większości modeli jest super mocny blok silnika. Mamy tu sprawdzone rozwiązania i turbosprężarkę. Słabsze wersje mają mniejszą turbinę, żeby auto szybciej zrywało się w mieście. Mocniejsze warianty dostają dużą dmuchawkę, która gwarantuje potężny wbijający w fotel ciąg na wysokich obrotach.
Biegi zmieniane z szarpnięciem
Puryści uwielbiają tu klasyczny manual z krótkim, twardym lewarkiem. Ale jest też zrobotyzowana opcja z łopatkami. To nie jest leniwy automat! Bieg zmienia tu specjalny mechanizm. Kiedy jedziesz ostro, wóz przy zmianie przełożenia celowo, brutalnie szarpie, potęgując wyścigowe wrażenia.
Magiczne zawieszenie FSD
Ciekawy patent w amortyzatorach. Mają w sobie sprytny zawór mechaniczny. Gdy wjeżdżasz na kostkę brukową, zawór lekko się otwiera i auto jest trochę bardziej miękkie. Ale gdy nagle ostro wejdziesz w zakręt, zawór się blokuje i usztywnia zawieszenie, żeby wóz trzymał się drogi jak przyklejony.
Hamulce, które nie miękną
W tym aucie musisz czuć się bezpiecznie. Dlatego z przodu często siedzą wielkie, nawiercane tarcze i grube zaciski od firmy Brembo. Dzięki nawierceniom gaz z klocków szybko uchodzi, a hamulce nie tracą swojej siły nawet po serii naprawdę ostrych dohamowań z dużych prędkości.
Mniej wagi, więcej zabawy
W ekstremalnych modelach nie znajdziesz kanapy z tyłu ani grubych, cichych dywaników. Za to kierowca wpada w twardy, karbonowy fotel kubełkowy, a za jego plecami często połyskuje wielka, tytanowa klatka. Wszystko po to, by odciążyć auto i jeszcze bardziej usztywnić budę w zakrętach.
Nowa era prądu
Silnik benzynowy ustępuje miejsca elektrykowi. Ciężkie baterie schowano płasko w podłodze, dzięki czemu auto trzyma się drogi rewelacyjnie. Mamy tu genialny system, który w ułamku sekundy wykrywa, które koło ma lepszą przyczepność i tam kieruje całą dostępną moc prądu.
Garaż i codzienna jazda
Jak dbać o auto ze sportowym zacięciem, żeby uniknąć drogich wizyt u mechanika.
Złote zasady turbiny
Auta z turbiną wymagają trochę cierpliwości. Najważniejsze to dobrze rozgrzać olej. Pamiętaj, że olej łapie temperaturę znacznie wolniej niż płyn chłodniczy (którego wskaźnik widzisz na zegarach). Daj autu kilka kilometrów spokojnej jazdy, zanim wciśniesz gaz do dechy, inaczej zimny, gęsty olej źle nasmaruje szybko kręcącą się turbinę.
Po drugie – chłodzenie. Jeśli wracasz z toru albo mocno cisnąłeś na autostradzie, nie wyłączaj silnika od razu pod domem. Daj mu popracować z minutę na biegu jałowym. Pompa zdąży przetłoczyć olej przez rozgrzany wirnik, zapobiegając zwęgleniu oleju wewnątrz turbosprężarki.
Twarde zawieszenie a polskie drogi
Sportowe zawieszenie jest sztywne i ma bardzo mały skok. Wszelkie dziury, wyrwy czy wysokie progi zwalniające biją mocno po karoserii. Jeśli nie chcesz co chwilę wymieniać tulei w wahaczach czy łożysk na amortyzatorach, po prostu zwalniaj przed przeszkodami.
A co do hamulców – te wielkie, nawiercane tarcze potrafią specyficznie szumieć podczas mocnego hamowania. To normalny objaw. Uważaj tylko, żeby po bardzo ostrym zjeździe (np. w górach) nie trzymać nogi na hamulcu, gdy stoisz w miejscu, bo możesz wykrzywić rozgrzaną tarczę.
Częsta zmiana oleju to podstawa
Zalecenia serwisowe to jedno, ale logika to drugie. Jeśli chcesz, żeby wysilony silnik działał bezawaryjnie, zapomnij o wymianach typu "long-life". Prawdziwi pasjonaci zalecają zmianę dobrego, syntetycznego oleju maksymalnie co 10 tysięcy kilometrów. Osoby często jeżdżące na tor wybierają gęstszy olej, który lepiej chroni metalowe części przy morderczych temperaturach.
Zloty, tory i nowi znajomi
Kupując ten samochód, automatycznie zgarniasz bilet do wielkiej, pozytywnie zakręconej grupy fanów.
Wyjazdy na tory wyścigowe
Zamknięte tory to naturalny ekosystem tych małych wozów. Społeczność non stop organizuje wspólne wyjazdy na tzw. Track Days. Można tam legalnie docisnąć gaz do podłogi i sprawdzić swoje umiejętności za kierownicą. Wystarczy kupić trochę lepsze klocki hamulcowe, nowy płyn i spędzić świetny weekend z ludźmi o tej samej pasji.
Wyróżnij się z tłumu
Spotkać kompletnie seryjne auto na zlocie to nie lada wyczyn. Każdy lubi dodać coś od siebie. Bardzo modne są dystanse do kół (wóz staje się szerzej rozstawiony i wygląda groźniej). Kierowcy chętnie obszywają kierownice miękką alcantarą, dodają naklejki paski i montują ogromne, karbonowe końcówki wydechów, żeby brzmieć jeszcze lepiej.
Wiedza bez tajemnic
Zamknięte fora i grupy na Facebooku to niesamowite miejsce. Jeśli masz problem, wrzucasz post, a po chwili starzy wyjadacze pomagają Ci go rozwiązać. Chcesz wiedzieć, czy większa turbina wejdzie bez cięcia blachy? Pokażą Ci krok po kroku, jak to zrobić.
Ta niesamowita otwartość sprawia, że nowi właściciele szybko łapią tuningowego bakcyla. Auto z narzędzia do dojazdów zmienia się w projekt, w którym ciągle jest coś do poprawienia, dając uśmiech w każdy weekend.
Garaż pełen wersji
Eksploruj nasz mały garaż. Wybierz model z listy po lewej, aby przeczytać zwięzłe konkrety o danej konfiguracji.
Jak szybko to jeździ?
Spójrz na wykresy. Poniżej sprawdzisz moc silników oraz czas, w jakim konkretne auta dobijają do upragnionej setki.
Dlaczego niska waga to klucz?
Wyobraź sobie 200 koni w ogromnym, ważącym ponad dwie tony SUV-ie. Brzmi nieźle, prawda? Ale kiedy zamontujesz te same 200 koni w aucie, które waży tyle co nic (około jednej tony), zyskujesz dosłownie rakietę. Lekkie nadwozie sprawia, że wóz fenomenalnie wyrywa do przodu, ale co ważniejsze – bardzo chętnie zacieśnia ciasne zakręty i zatrzymuje się na znacznie krótszym dystansie. Prawa fizyki zawsze wygrywają.
Zwinność gokarta
Koła przednie są bardzo blisko tylnych. Dodaj do tego twarde zawieszenie i uzyskujesz efekt gokarta. Auto uwielbia omijać pachołki czy gwałtownie zmieniać pasy ruchu. Ciekawostką dla fanów jest to, że kiedy ostro wjedziesz w łuk i nagle całkowicie zdejmujesz nogę z gazu, lekki tył auta potrafi wpaść w kontrolowany poślizg. W ten sposób można niesamowicie zacieśnić linię jazdy.
Szybkie pytania i odpowiedzi
Masz wątpliwości? Obalamy najczęstsze mity na temat użytkowania tych ostrych zabawek.
Czy to tylko zwykłe auto miejskie z innym znaczkiem i głośnym wydechem?
Absolutnie nie! Owszem, budę zapożyczono ze znanego, popularnego malucha, aby obniżyć koszty produkcji. Ale zmieniono tu niemal wszystko. Zawieszenie jest o wiele sztywniejsze, hamulce są wręcz wyciągnięte z rajdówek, komputer mocno dolewa paliwa, a turbo ma wyższe ciśnienie. To z technicznego punktu widzenia zupełnie inny, wyczynowy pojazd.
Czy na automacie fajnie się jeździ?
Zdania są podzielone. Zrobotyzowana skrzynia MTA w zwykłym trybie potrafi trochę przymulać i szarpać. Ale kiedy wrzucasz tryb "Sport" i zaczniesz strzelać łopatkami pod kierownicą przy pełnym gazie, biegi wbijają się ostro, twardo i bardzo agresywnie. Jest to specyficzne rozwiązanie. Jeśli lubisz pełną kontrolę, bezpieczniej i taniej kupić sprawdzony manual.
A co z długą trasą? Głowa nie pęka od ryczącego wydechu?
Spokojnie, inżynierowie o tym pomyśleli. Dlatego często montują wydechy z inteligentną klapką. Gdy spokojnie lecisz autostradą na piątym biegu, klapka jest zamknięta, a spaliny normalnie idą przez puszkę tłumika – jest całkiem znośnie. Ale wystarczy, że mocno dociśniesz pedał gazu przy wyprzedzaniu, zawór otwiera się na przestrzał i auto znowu ryczy jak wściekłe.
Co najczęściej pada z biegiem lat?
Sam główny silnik to twarda sztuka i spokojnie kręci potężne przebiegi, o ile dolewasz mu dobrego oleju. Szybciej padają poboczne, tańsze rzeczy. Przez sztywne zawieszenie po pewnym czasie tłuką się gumowe tuleje w wahaczach czy łączniki stabilizatora. Warto raz na jakiś czas spojrzeć też pod maskę na wszelkie gumowe wężyki, bo bywa tam piekielnie gorąco od rozgrzanego turbo.
Pogadajmy o motoryzacji
Siedzisz do późna w garażu i dłubiesz przy swoim wozie? Chcesz wrzucić większe turbo i szukasz dobrej rady? Albo wyłapałeś jakiś mały błąd w naszych tabelkach? Śmiało, napisz do nas – zawsze z przyjemnością odpowiemy zapaleńcom.
Odsłoń adres i napiszMusimy chować maile pod przyciskiem, bo w internecie grasuje sporo botów rozsyłających reklamy tabletek na ból głowy.